Człowiekowi mogłoby się wydawać, że jak jest czyimś prawnikiem, to klient przyjdzie do niego zapytać w razie wątpliwości. Miałem też kiedyś nadzieję, że klient powie mi w twarz, że nie podoba mu się to, co słyszy. O, naiwności!

Nie zostałem prawnikiem po to, żeby opowiadać ludziom to bajki, klechdy, dyrdymały i to, co chcą usłyszeć. Do pewnego moment praca z klientem byłaby wspaniała, gdybym każdemu mówił to, co chce usłyszeć.

„Oczywiście, że nie pójdzie Pan siedzieć” albo „Odzyskanie odszkodowania za ten wypadek, to żaden problem” lub „ta sprawa jest warta co najmniej sto pięćdziesiąt tysięcy”.

Read More